Celem jest spotkanie – o relacjach tutorskich w naszej szkole

Są takie momenty w szkole, które nie przypominają lekcji, konsultacji, zajęć tematycznych ani rozmowy wychowawczej. Mają w sobie coś z ciszy biblioteki coś z ciepła kuchennego stołu i coś z powagi dwóch ludzi, którzy naprawdę chcą się usłyszeć. To właśnie przestrzeń tutoringu – delikatna, uważna, nieśpieszna. Przestrzeń, w której “człowiek staje się Ja w spotkaniu z TY” – jak pisał Martin Buber, który całe swoje życie poświęcił badaniu natury ludzkich relacji i dialogu.

Tutoring rozwojowy w naszej szkole podstawowej jest jak otwarcie drzwi, za którymi uczeń może na chwilę odłożyć plecak pełen ocen, oczekiwań i porównań. Może wejść taki, jaki jest: zagubiony, ciekawy, niepewny, pełen pytań, czasem pełen lęku. A dorosły, który tam czeka, nie pyta o zadanie domowe. Pyta o człowieka.

To wyjątkowe spotkania, które nie dzieją się przypadkiem

Uczniowie, którzy przychodzą na tutoring, robią to z własnej woli. To już samo w sobie jest niezwykłe. W świecie, w którym wiele rzeczy „trzeba”, tutoring jest czymś, co „można”. Te spotkania są jak małe wyspy na oceanie szkolnego zgiełku. Uczeń siada naprzeciwko dorosłego, który naprawdę ma czas. Który nie ocenia. Który nie poprawia. Jest tylko rozmowa – czasem długa, czasem krótka, czasem pełna śmiechu, czasem pełna milczenia przy zimowej herbacie. Ale zawsze prawdziwa. Niekiedy tutor zauważając potrzebę podopiecznego zwyczajnie gra z dzieckiem w karty lub inną grę, która jest rozładowaniem napięć w uczniu. W trakcie gry bardzo często w swobodnej rozmowie podopieczny otwiera się i dzieli się swoimi przemyśleniami lub werbalizuje swoje potrzeby. Tutor często podsuwa swojemu Tutee karty pracy o tematyce samorozwoju. Nigdy przymusowo, zawsze dobrowolnie.

Tutoring jako powrót do relacji, która jest fundamentem rozwoju

Dzieci i młodzież coraz częściej noszą w sobie więcej, niż potrafią unieść. Lęk, presja, porównywanie się, samotność w świecie online, trudność w nazywaniu emocji – to wszystko pojawia się już w szkole podstawowej. Ważne, aby zauważyć, iż tutoring nie jest terapią. Nie jest też „naprawianiem”. Jest towarzyszeniem. To miejsce, w którym uczeń może powiedzieć: „Nie wiem, co czuję”, „Nie wiem, kim jestem”, „Nie wiem, jak sobie poradzić”. Wspólnie z tutorem dziecko poszukuje odpowiedzi, często poprzez odpowiednio zadane pytania przez tutora. To powolne odkrywanie, że odpowiedź na pytanie “Kim jestem?” nie przychodzi z zewnątrz. Ona dojrzewa w środku. A dojrzewanie to czas, w którym świat wewnętrzny młodego człowieka przypomina niekiedy burzę: gwałtowną, nieprzewidywalną, pełną napięć. Ale burza jest potrzebna, by powietrze stało się czystsze.

Ten czas najczęściej przypada na okres szkoły podstawowej. Tutor rozumie, że za każdym zachowaniem stoi jakaś potrzeba: bezpieczeństwa, uznania, autonomii, przynależności. Zamiast pytać: „Dlaczego tak zrobiłeś?”, pyta: „Co chciałeś osiągnąć?” lub „Czego ci wtedy brakowało?”. To pytania, które otwierają drzwi, a nie je zamykają. Tutoring jest też często wsparciem w dojrzewaniu talentów młodych ludzi, wówczas bazując mocno na wsparciu mocnych stron ucznia. Według M. Bubera człowiek staje się sobą tylko w relacji z drugim człowiekiem. W tutoringu nie chodzi o plan pracy ani o tabelę celów ale o kształtowanie człowieka.

Każdy odpowiedzialny ojciec, matka, wychowawca, nauczyciel, opiekun czy tutor nieustannie zastanawia się nad skutkami swoich działań – zarówno tymi, które pojawiają się tu i teraz, jak i tymi, które mogą ujawnić się w przyszłości. Rodzaj stawianych pytań zależy jednak od przyjętej perspektywy oraz od tego, jaki punkt widzenia uznaje się za podstawowy.

Tabela* pokazuje różnice pomiędzy kategoriami z uwzględnieniem potrzeb lub celów do osiągnięcia. Tutor najczęściej przyjmuje perspektywę ucznia.

Jak powiedział Antoine de Saint Exupéry:
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

W tutoringu właśnie to niewidoczne staje się najważniejsze. Codzienność młodych ludzi coraz częściej rozgrywa się między ekranami, a tempo życia młodych ludzi przyspiesza szybciej niż ich zdolność do rozumienia samych siebie, tutoring rozwojowy staje się czymś więcej niż metodą pracy. Jest przestrzenią spotkania, w której uczeń może na chwilę zatrzymać się, usłyszeć siebie i zostać usłyszanym przez dorosłego, który mu towarzyszy.

Małgorzata Zborowska – tutor, koordynator tutoringu w Katolickiej Szkole Podstawowej w Kotowicach

*tabela z artykułu pt. “Tutoring jako czynnik rozwoju ucznia i nauczyciela”: Anna Izabela Brzezińska, Instytut Psychologii, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; Ludmiła Rycielska, Instytut Studiów Społecznych, Uniwersytet Warszawski