Jan Skórecki – uczeń z klasy 7 – dotarł do finału Olimpiady Astronomicznej Juniorów, który odbędzie się w dniach 27-29 marca 2026 r. w Planetarium Śląskim w Chorzowie. To ogromny sukces w zwodach wiedzy, które łączą i rozszerzają treści podstaw programowych z fizyki, geografii, przyrody z zastosowaniem metod matematycznych w zakresie elementów astronomii. Poniżej przedstawiamy rozmowę z Jankiem.
Ta interdyscyplinarna olimpiada skierowana jest do uczniów szkół podstawowych z całej Polski. Rozwija zainteresowania naukowe w dziedzinach astronomii i nauk pokrewnych. Jest także świetną okazją do pogłębiania i doskonalenia analitycznego myślenia(źródło).
Astronomia to nie tylko oglądanie nieba, to także trudna fizyka i matematyka. Co w tej dziedzinie fascynuje Cię najbardziej?
Najbardziej fascynuje mnie mechanika nieba, czyli, generalnie, prawa rządzące tym, w jaki sposób poruszają się różne ciała w przestrzeni kosmicznej.
Jak wyglądały Twoje przygotowania do etapów rejonowych? Ile czasu dziennie poświęcałeś na naukę?
Uczyłem się codziennie od około pół godziny do półtorej, ale też dwa razy spotykałem się ze starszym przyjacielem, który zna więcej zagadnień z fizyki i z nim uczyłem się po dwie-trzy godziny.
Jakie zadanie podczas dotychczasowych etapów było dla Ciebie największym wyzwaniem?
Największym wyzwaniem było zadanie, w którym na podstawie czasu lokalnego i pozycji dwóch gwiazd oraz księżyca trzeba było ustać szerokość geograficzną miejsca, w którym Kolumb przybił do wyspy (której nazwy nie pamiętam) i godzinę czasu Greenwich, czyli czasu międzynarodowego. O której to się stało.
Olimpiada Juniorów składa się z części teoretycznej i obserwacyjnej. Która z nich jest Twoją mocną stroną?
Myślę, że raczej część teoretyczna.
Czy podczas zawodów korzystasz z profesjonalnego sprzętu (teleskopów), czy bardziej opierasz się na obliczeniach i mapach nieba?
Raczej opieram się na obliczeniach i mapach nieba, ponieważ sprzęt ten nie jest nawet potrzebny do samych zawodów. Może do przygotowań czasami się przydaje, ale ja go nie mam i daję sobie bez niego radę.
Jak zareagowałeś na wiadomość, że jesteś w finale? Kto dowiedział się pierwszy?
Nie spodziewałem się tego, że przejdę do finału. Pierwsza dowiedziała się mama, która akurat sprawdzała skrzynkę mailową i natrafiła na wiadomość, w której było to opisane. Nie byłem super podekscytowany, ale generalnie cieszę się z tego, że mogę dalej uczestniczyć w zawodach.
Finał odbywa się w Planetarium Śląskim w Chorzowie – czy czujesz dreszczyk emocji na myśl o występie w tak kultowym miejscu?
Nie czuję silnych emocji ani podekscytowania, że właśnie tam będę pisał ten trzeci etap (finał), bo po prostu nie wiedziałem wcześniej, że tam jest planetarium (śmiech).
Czego najbardziej obawiasz się w finale, a na co czekasz z niecierpliwością?
Najbardziej obawiam się zadań obserwacyjnych z określaniem prędkości kątowej pozycji. Generalnie obawiam się zadań związanych ze sferą niebieską. Oczekuję z niecierpliwością wykresów na temat widm gwiazd, bo widziałem takie wykresy w zadaniach z zeszłego roku. Na podstawie tego jak sobie poradziłem, robiąc zadania przygotowujące do drugiego etapu z zeszłego roku, w których były nieco prostsze zagadnienie – tranzyty planety na tle gwiazdy, na podstawie których trzeba było obliczyć różne informacje – myślę, że poradzę sobie równie dobrze z zakresami z widm gwiazd, więc ich oczekuję najbardziej.
Czy masz swojego ulubionego astronoma lub naukowca, który jest dla Ciebie wzorem?
Nie mam takiej osoby.
Co poradziłbyś kolegom i koleżankom, którzy też chcieliby spróbować swoich sil w olimpiadach przedmiotowych, ale boją się porażki?
Mi bardzo pomogły codzienne, niespecjalnie długie, ale systematyczne przygotowania i spotkania z osobą, która teraz już studiuje (akurat przedmiot niezwiązany z fizyką, ale jest dobra z tej dziedziny nauki) i którą znam od dawna i po prostu pomogło mi to, że ta osoba mnie wsparła i pomogła mi zrozumieć zagadnienia z astronomii. Głównie związane z obliczaniami wzorów. Takie łączenie klocków, żeby złożyć w całość wszystkie informacje i rozwiązać zadanie.
Jak szkoła i nauczyciele mogą wspierać takie pasje jak Twoja?
Mogą pomagać mi w zrozumieniu niektórych kwestii. Oczywiście, jeśli sami uczyli się tego kiedyś.
Czy wiążesz swoją przyszłość zawodową z astronomią lub sektorem kosmicznym?
Tak, wiążę ją z astronomią. Myślę, że raczej nie będę bezpośrednio odkrywał różnych planet, tylko chciałbym konstruować np. sondy, które mogłyby pomagać w ich odkrywaniu. Ale kto wie, może jednak wypadki potoczą się w ten sposób, że będę np. analizował dane, co jak wspominałem, nie szło mi tak źle. Może w ten sposób będę odkrywał kosmos.
Gdybyś mógł polecieć w dowolne miejsce w kosmosie (zakładając, że technologia na to pozwala), co chciałbyś zobaczyć z bliska?
Chciałbym zobaczyć planetę, na której toczy się życie tak jak na Ziemi. Najlepiej wiedząc, że z tej planety pochodzą związki organiczne, które trafiły na Ziemię również w kometach. To zostało już odkryte, co w sumie sugeruje, że na innych planetach mogło rozwinąć się życie tak jak u nas. Chciałbym zobaczyć taką planetę, żeby się upewnić, czy rzeczywiście tak jest, czy jesteśmy anomalią i czy w całym kosmosie jest pełno życia.
rozmawiała Elwira Polak
